Belfast 2011
W drodze powrotnej z Cushendall zahaczyłyśmy z Kate o Belfast. Już od dawna chciałam zobaczyć tam bariery oddzielające dzielnice protestanckie od katolickich. Mieszkając w Polsce nie miałam pojęcia o ich istnieniu, dopiero dwa lata temu ktoś mi o nich powiedział. Wydaje się, że jest to temat przemilczany, bo często nawet Brytyjczycy nie zdają sobie sprawy z ich istnienia. Bariery odgradzają kilkanaście dzielnic i oficjalnie mają za zadanie chronić mieszkańców owych dzielnic przed gangami chuliganów działających po obu stronach. Praktycznie – stały się w Belfaście częścią miejskiego krajobrazu, przypieczętowaniem politycznego statusu quo, ciągłych tarć pomiędzy katolikami i protestantami. Dowiedziałyśmy się, że najlepiej jest je zobaczyć wynajmując 'black cab', czarną taksowkę, z kierowcą – przewodnikiem, który obwozi po najbardziej newralgicznych punktach miasta. Niektóre bariery mają bramy, które zamykają się każdego dnia około godziny 19:00 i otwierają się ponownie wczesnym rankiem. Jeśli chce się przejechać na drugą stronę w godzinach zamknięcia, trzeba objechać płot na około. Bariery sięgają czasem do 7 metrów, najdłuższy ma 5 kilometrów. Zostały postawione pod koniec lat 60 i na razie nie zapowiada się żeby je zlikwidowano. Mieszkańcy już się do nich tak przyzwyczaili, że traktują je jako coś naturalnego. Budynki tak w dzielnicach protestanckich jak katolickich pokryte są ideologicznymi muralami wyrażającymi przynależność do danej strony. Sytuacja w Belfaście przywodzi na myśl skojarzenia z murem Berlińskim, a nawet Palestyną, z tym że nikt o tym głośno nie mówi...
Bariera odzielająca dzielnicę protestancką od katolickiej w Belfascie, 2011
Mural po stronie katolickiej, Belfast 2011
Mural po stronie protestanckiej, Belfast 2011

2 comments:
bardzo ciekawe, czy jest więcej zdjęć murali?
Tak, mam więcej zdjęć. Jeśli chcesz żebym Cije wysłała pisz na adres roma.piotrowska[at]gmail.com
Post a Comment