Tuesday, 11 October 2011

Irlandzka ucieczka

Co Antrim, Cushendall, Coast Road 1930's

Wczoraj około południa znalazłyśmy się razem z Kate PW (moją kuratorską partnerką) na końcu świata, w północno irlandzkiej wsi - Cushendall. Jesteśmy tutaj w związku z artystyczną rezydencją współ organizowaną przez the Eastside Projects. Jadąc do tego miejsca nie oczekiwałam niczego, ciągle zajęta innymi sprawami nie miałam nawet czasu pomyśleć jak mógłby nasz czas w Północnej Irlandii wyglądać. Naszym planem było dokończyć pisać publikację do projektu Post - Industrial Revolution. Rzeczywistość okazała się tak bajkowa, że nie mamy już ochoty pisać publikacji. Jesteśmy prawie całkowicie odcięte od cywilizacji. Aby opublikować tego posta łapię sygnał w lokalnym pubie. Moja sieć komórkowa nie ma tutaj zasięgu, więc pierwszy raz od wielu lat nie używam telefonu. Swoją drogą, dziwnie jest móc sprawdzić mejle ale nie byś w stanie wysłać smsa. Rezydencja odbywa się w starej wieży, po środku wsi, przerobionej na mieszkanie dla artystów chcących zatrzymać się tam od dwóch tygodni do miesiąca. Warunek jest jeden: trzeba zostawić po sobie jakiś ślad, najlepiej artystyczny. Takim sposobem wieża należąca do muzyka, artysty i celebryty Billa Drummonda, zamieniła się w oryginalną galerię sztuki do której ciągną najróżniejsze artystyczne osobowości poszukujące ostoi spokoju zdala od wielkiego miasta. Wczorajszy wieczór spędziłyśmy na czytaniu pocztówek wysyłanych do wieży, przez ostatnie trzy lata, przez osobę o imieniu Astrid. Z setek kartek zapisanych maczkiem wyłania się portret osoby, która z każdą kolejną przeczytaną pocztówką, wydaje mi się bliższa. Poznaję historię trzech lat jej życia w odcinkach, które staram się dobrać do siebie jak puzzle. Ciekawe kim okaże się Astrid...

0 comments: