Ostatnia przerwa wprowadzeniu bloga była spowodowana moimi wakacyjnymi szaleństwami. Lato w tym roku jest nadzwyczaj przyjemne, dlatego próbuje jak najlepiej wykorzystać wolne dni, niekoniecznie zwiedzając galerie. Muszę nawet przyznać, że jeśli jadę na wakacje to od galerii wolę trzymać się z daleka. W końcu jakiś odpoczynek się należy! Dlatego podczas mojej ostatniej wycieczki do Barcelony, nie zobaczyłam zbyt wiele sztuki współczesnej i nowoczesnej. Oczywiście nie dało się nie zaliczyć wszystkich ważniejszych budynków Gaudiego, z czego akurat się cieszę, bo żadne fotografie nie zastąpią doświadczania architektury. Bajkowy kataloński architekt co prawda mnie w sobie nie rozkochał, ale jego Casa Mila z pewnością pozostaje jednym z moich ulubionych budynków (zwłaszcza teraz kiedy miałam okazję przechadzać się po tarasie na dachu). Zaskoczyła mnie, znajdująca się na wybrzeżu, Ryba Franka O. Gehrego, której łuski pięknie odbijają promienie słoneczne. Rzeźba z daleka wydaje się niesamowicie monumentalna, z bliska nieoczekiwanie traci na uroku. Przed wyjazdem koleżanka przypominała mi: idź do MACBA'y, to taka hiszpanska Tate! Nie wypadało mi więc nie pójść... Nie padlam jednak na kolana. Moze dlatego, ze kolekcja stała była akurat zamknięta? A może po prostu dlatego, że na moich wakacjach chodzenie po galeriach powinno być zupełnie zakazane!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)





0 comments:
Post a Comment